Zaciekłe słowa gróźb wojennych wobec Cypru padły ze strony lidera libańskiej grupy militarnej Hezbollah. Hassan Nasrallah, szef tej radykalnej organizacji, ostrzegał, że jeżeli Cypr zdecyduje się na umożliwienie Izraelowi prowadzenia działań militarystycznych z terytorium wyspy, będzie to oznaczało bezpośrednią deklarację wojny. Według Nasrallaha, takie otwarcie cypryjskich baz i lotnisk dla Izraela byłoby równoznaczne z uczestnictwem rządu Cypru w konflikcie przeciwko Libanowi, co z kolei skutkowałoby odpowiedzią ze strony Hezbollahu. W przypadku eskalacji konfliktu regionalnego, Hezbollah nie zamierza stosować żadnych reguł czy ograniczeń – zapowiedział.

Pełne napięcia deklaracje przywódcy Hezbollah zostały wygłoszone w kontekście rosnących obaw Izraela o możliwość szerszej eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie, która mogłaby mieć katastrofalne konsekwencje dla regionu. Jest to szczególnie istotne biorąc pod uwagę bliskość geograficzną Cypru i Libanu – odległość między nimi wynosi jedynie około 250 km.

Za tłem tych gróźb znajduje się coraz intensywniejsza współpraca militarna między Cyprem a Izraelem. Partnerstwo to obejmuje m.in. wspólne manewry wojskowe oraz podpisywanie umów dotyczących zakupu broni. Warto przypomnieć, że Cypr nie jest członkiem sojuszu NATO.

Prezydent Cypru, Nikos Christodoulides, wyraźnie odpowiada na tę sytuację, deklarując neutralność wyspy w kontekście konfliktów zbrojnych. Według niego, Cypr dąży do bycia częścią rozwiązania problemu, a nie jego źródłem. Podkreśla też zaangażowanie kraju w działania na rzecz pokoju i stabilności, czego dowodem ma być cypryjski korytarz humanitarny – jak powiedział podczas ceremonii na Uniwersytecie Cypryjskim.