Motyle wcale nie żywią się „kropelką rosy i odrobiną magii”. Prawda jest znacznie ciekawsza i… czasem trochę mniej romantyczna. Zrozumienie, co naprawdę jedzą motyle na różnych etapach życia, bardzo ułatwia wspólne obserwacje z dziećmi, zakładanie „motylego” kącika w ogrodzie czy po prostu mądre dokarmianie owadów. W jednym miejscu można uporządkować wiedzę: od słynnego nektaru, przez sok z owoców, aż po zdecydowanie mniej oczywiste źródła pokarmu. Dzięki temu łatwiej zaplanować rodzinne wyjścia w teren, tak żeby faktycznie coś zobaczyć, a nie tylko machnąć ręką za uciekającą rusałką.

Jak naprawdę jedzą motyle?

Dorosły motyl nie gryzie, tylko ssie pokarm za pomocą długiej ssawki, zwanej potocznie trąbką. W spoczynku ta „rurka” jest ciasno zwinięta pod głową. Dopiero gdy owad znajduje źródło pokarmu, rozwija ją jak cienki wężyk i zanurza w cieczy.

To od razu tłumaczy, dlaczego dorosłe motyle interesuje głównie pokarm płynny lub półpłynny. Żadne stałe okruszki z ciasta na pikniku – nawet jeśli przysiądzie na talerzu, to bardziej z ciekawości albo dla kilku kropel soku czy rozpuszczonego cukru.

U wielu gatunków trąbka działa jak precyzyjna słomka: motyl potrafi sięgnąć nią głęboko do rurkowatego kwiatu. Inne gatunki mają ssawkę krótszą i korzystają z płytszych kielichów lub z cieczy dostępnej na powierzchni (np. sok na nadgryzionym jabłku).

Motyle piją, nie jedzą w naszym rozumieniu – potrzebują płynnego pokarmu, bo ich aparat gębowy działa jak słomka, a nie jak zęby.

Co jedzą dorosłe motyle na co dzień

Nektar to pierwsze skojarzenie i słusznie. Większość dziennych gatunków korzysta z nektaru kwiatów jako głównego źródła energii. W nektarze jest dużo cukrów prostych, które zapewniają „paliwo” do lotu, zalotów i składania jaj. To taki szybki energetyk w naturalnej wersji.

Oprócz nektaru wiele motyli chętnie korzysta z:

  • soku z przejrzałych lub nadgnitych owoców (jabłka, śliwki, gruszki),
  • wyciekającej z drzew żywicy i soków,
  • wody z rozpuszczonymi minerałami (kałuże, błoto, mokry piasek),
  • spadź – słodkiej wydzieliny mszyc na liściach.

Dla rodzin planujących obserwacje ciekawa jest szczególnie druga i trzecia grupa. Nektarowe kwiaty są piękne, ale motyle bardzo często zbierają się na wilgotnej ziemi lub przy przejrzałych owocach. Przy ścieżce leśnej kałuża pełna motyli może być większą atrakcją dla dzieci niż niejedna rabata.

Gąsienice a dorosłe motyle – dwa różne menu

Najczęstsze nieporozumienie dotyczy tego, że „motyle jedzą liście”. To dotyczy tylko gąsienic, czyli stadium larwalnego. Dorosły motyl (imago) ma zupełnie inne potrzeby i inny aparat gębowy, więc jego dieta wygląda całkiem inaczej.

Gąsienice potrzebują przede wszystkim białka i materii budulcowej, bo rosną i przygotowują się do przepoczwarczenia. Dlatego zjadają duże ilości liści lub innych części roślin. Dorosły motyl nie rośnie, tylko żyje, rozmnaża się i lata. Wystarcza mu głównie „paliwo cukrowe”, a duża część tkanek ciała powstaje jeszcze na etapie larwy.

Co jedzą gąsienice popularnych gatunków

W praktyce rodzinnego oglądania przyrody ważne jest, że każdy gatunek gąsienicy ma swoje ulubione rośliny pokarmowe. To dlatego jedne gatunki pojawiają się masowo na koprze, a inne upodobały sobie pokrzywy czy kapustę.

Przykłady z polskich ogrodów i łąk:

  • Rusałka pawik – gąsienice żerują głównie na pokrzywie,
  • Rusałka pokrzywnik – jak nazwa sugeruje, także preferuje pokrzywy,
  • Bielinek kapustnik – gąsienice jedzą rośliny kapustne (kapusta, jarmuż, rzepak),
  • Paź królowej – gąsienice lubią koper, marchew, pietruszkę, fenkuł.

W ogrodzie rodzinnym pojawia się od razu dylemat: chronić grządki warzyw czy wspierać motyle? Dobrym kompromisem jest pozostawienie niewielkiego „dzikiego” zakątka z pokrzywami i kilkoma roślinami lubianymi przez gąsienice – dzieci mają gdzie obserwować rozwój motyla, a grządka z kapustą nie jest całkiem zjedzona.

Dlaczego to ważne przy wspólnych obserwacjach z dziećmi

Jeśli celem jest pokazanie dzieciom pełnego cyklu życia motyla, trzeba myśleć o jedzeniu podwójnie: co zjedzą gąsienice i z czego skorzystają dorosłe motyle. Bez roślin pokarmowych dla larw, piękne kwiaty z nektarem nie wystarczą.

Planując rodzinny „projekt motylowy” warto:

  1. Wybrać 1–2 gatunki, które występują w okolicy i są łatwe do obserwacji.
  2. Sprawdzić, jakie rośliny zjadają ich gąsienice.
  3. Posadzić lub zostawić te rośliny w jednym miejscu w ogrodzie lub na działce.
  4. Obok dołożyć kwiaty nektarodajne dla dorosłych motyli.

W ten sposób dzieci mogą sprawdzić, że gąsienice dosłownie „znikają” liście, a dorosłe motyle kilka tygodni później odwiedzają kwiaty w tym samym miejscu. Jedzenie staje się wtedy naturalnym punktem wyjścia do rozmowy o przemianie, a nie suchym schematem z podręcznika.

Nie tylko nektar – zaskakujące źródła pokarmu

Część motyli zjada rzeczy, o które mało kto by je podejrzewał. Z perspektywy rodziny to dobry temat na „wow, serio?” podczas spaceru, bo nagle zwykła kałuża staje się sceną do obserwacji.

„Brudne nawyki” pięknych owadów

Poza nektarem i sokami roślinnymi niektóre gatunki motyli pobierają:

  • minerały z błota i piasku – siadają całymi grupami przy kałużach,
  • sól z potu – potrafią przysiąść na skórze człowieka,
  • substancje z odchodów i padliny – głównie nocne lub bardziej „twarde” gatunki.

Brzmi mało apetycznie, ale z punktu widzenia motyla to cenne źródło mikroelementów: sodu, azotu, fosforu. Szczególnie samce potrzebują ich sporo, bo potem przekazują część tych substancji samicom podczas kopulacji, wspierając rozwój jaj.

Niektóre motyle częściej „stołują się” na błotnistej kałuży niż na kwiatkach – szukają tam minerałów i soli, których brakuje w samym nektarze.

Dla dzieci może to być zaskakujące odkrycie: „ładny motylek” siedzący na czymś, co zwykle omija się szerokim łukiem. Z pedagogicznego punktu widzenia to świetna okazja, żeby pokazać, że w przyrodzie nic się nie marnuje, a każdy „brzydki” element ma swoich amatorów.

Jak dokarmiać motyle w ogrodzie i na balkonie z dziećmi

Motyle nie podejdą do miski jak ptaki. Dokarmianie polega raczej na stworzeniu im warunków do samodzielnego żerowania. W warunkach rodzinnych da się to zrobić w prosty i bezpieczny sposób, także na niewielkim balkonie.

Najprostsze pomysły:

  • Posadzenie roślin bogatych w nektar (budleja, lawenda, jeżówka, nagietki, zioła w kwiecie).
  • Pozostawienie w rogu ogrodu kilku pokrzyw i dzikich roślin dla gąsienic.
  • Położenie na talerzyku przejrzałych owoców (jabłko, banan, gruszka) w cieniu.
  • Mały, płytki pojemnik z wilgotnym piaskiem, który będzie źródłem minerałów.

Dzieci mogą samodzielnie układać owoce, obserwować, co się na nich pojawia, porównywać, czy motyle wolą jabłko czy śliwkę. Warto jednocześnie wyjaśnić, że nie polewa się owoców słodzonym napojem ani miodem na potęgę. Lepiej pozwolić, by naturalnie fermentowały i puszczały sok. To bezpieczniejsze dla owadów i mniej kłopotliwe (mniej os, mrówek, klejących się powierzchni).

Na balkonie wystarczy kilka donic z ziołami (mięta, oregano, tymianek, kwitnąca bazylia) i pojemnik z mokrym piaskiem. Gdy rośliny zaczną kwitnąć, motyle i trzmiele zwykle same odnajdują takie miejsce.

Co pokazać dzieciom podczas obserwacji motyli

Wspólne wyjście „na motyle” może być świetnym sposobem na połączenie spaceru z nauką. Dobrze jest jednak pokazać dzieciom coś więcej niż tylko „kolorowe skrzydełka”. Jedzenie motyli daje do tego mnóstwo okazji.

Na co zwracać uwagę:

  • Trąbka motyla – gdy siedzi na kwiecie, często widać ją wyraźnie; można zwrócić uwagę, jak ją zwija i rozwija.
  • Różne „restauracje” – kwiat, rozgniecione jabłko, kałuża z błotem, spadź na liściach.
  • Różne etapy życia – gąsienicę na roślinie, poczwarkę, dorosłego motyla na nektarze.
  • Wybór roślin – które kwiaty są najczęściej odwiedzane, a które prawie wcale.

Warto zachęcać dzieci do samodzielnego formułowania hipotez: dlaczego motyl woli ten kwiat, co takiego musi być w błocie, że siedzi tam cała grupa owadów, czemu gąsienice są na pokrzywach, a nie na trawie obok. Odpowiedzi łatwo odnieść do jedzenia: energia z cukru, budulec z liści, minerały z błota. Nagle cały cykl życia i zachowanie motyli zaczyna mieć sens – i to nie tylko na rysunku w zeszycie, ale przede wszystkim na żywo, na łące czy w ogrodzie.

Pozostałe teksty w tej kategorii

Warto przeczytać