Nie trzeba być biologiem ani weterynarzem, żeby zrozumieć, co naprawdę je jeż i jak mu nie zaszkodzić. Wystarczy kilka konkretnych zasad i odrobina zdrowego rozsądku. Wbrew obiegowym opiniom jeż to nie jest słodki roślinożerca na mleku, tylko drapieżnik z zaskakująco mięsnym menu. Dobrze uporządkowana wiedza o żywieniu jeża pomaga nie tylko mądrze pomagać dzikim osobnikom, ale też nie psuć im zdrowia dobrze chowaną miską z „przysługą”.

Naturalna dieta jeża – co zjada w naturze

Jeż w naturze jest przede wszystkim owadożerny i mięsożerny. Większość energii zdobywa, przekopując ściółkę, trawniki i krzaki w poszukiwaniu wszystkiego, co się rusza i da się ugryźć.

Podstawę naturalnego jadłospisu stanowią:

  • dżdżownice
  • ślimaki (choć nie są ulubionym przysmakiem, często są po prostu łatwo dostępne)
  • larwy owadów (chrząszczy, motyli, muchówek)
  • chrząszcze, gąsienice, pająki
  • czasem małe gryzonie, pisklęta, jaja ptaków naziemnych

Rośliny, owoce czy warzywa to dla jeża raczej przypadkowy dodatek. Jeśli coś zje z tej kategorii, zwykle robi to „po drodze”, nie z wyboru. Jeż ma zęby i układ pokarmowy przystosowany do białka zwierzęcego, a nie do trawienia dużych ilości błonnika z roślin.

Jeż w naturze zjada nawet do 70–80% owadów i bezkręgowców w swojej diecie. Owoce i rośliny to marginalny dodatek, nie podstawa jadłospisu.

Jeż w ogrodzie – co powinien jeść, gdy się go dokarmia

Nie każdy jeż, który pojawia się w ogrodzie, wymaga dokarmiania. Zdrowy, dorosły osobnik w sezonie letnim zwykle świetnie radzi sobie sam, jeśli ma dostęp do „dzikiego” jedzenia. Dokarmianie ma sens, gdy:

  • pojawi się pod koniec sezonu (wrzesień–październik) i widać, że jest wyraźnie mały i chudy,
  • spotkany zostanie w ciągu dnia (często sygnał problemów),
  • w okolicy jest mało naturalnego pożywienia (np. „wygolony” trawnik, chemia w ogrodzie).

W takim przypadku najlepiej sprawdzają się produkty najbardziej zbliżone do naturalnego, mięsnego menu jeża.

Bezpieczne jedzenie dla dzikiego jeża

Do miski można spokojnie włożyć:

  • mokre karmy dla kotów (wysoka zawartość mięsa, najlepiej bezzbożowe lub z małą ilością zbóż),
  • specjalistyczną karmę dla jeży (coraz częściej dostępna w sklepach zoologicznych),
  • surowe lub gotowane mięso w małych kawałkach (kurczak, indyk, królik, wołowina – bez przypraw, soli i sosów),
  • niewielką ilość karmy suchej dla kotów jako uzupełnienie, nie podstawa.

Warto patrzeć na skład karmy: możliwie najwięcej mięsa, jak najmniej zbóż i wypełniaczy. Miskę z jedzeniem dobrze postawić w zacisznym, osłoniętym miejscu, najlepiej pod jakimś daszkiem lub w prostej „budce” z kartonu czy skrzynki, żeby nie przyciągać kotów i ptaków.

Porcja powinna być raczej mała – lepiej dołożyć, niż przeładować misę. Przekarmiony jeż robi się ociężały i mniej chętnie poluje, a to już prosta droga do rozleniwienia i gorszej kondycji przed zimą.

Czego jeż w ogrodzie jeść nie powinien

Najwięcej szkody robią dobre chęci połączone z domowymi przyzwyczajeniami. Jeż nie jest małym psem ani kotem, a tym bardziej nie „miniaturową krową na trawie”. Są produkty, których trzeba konsekwentnie unikać.

Absolutnie nie podaje się jeżowi:

  • mleka krowiego – jeże nie trawią laktozy, kończy się to biegunką, odwodnieniem, a u osłabionych osobników nawet śmiercią,
  • resztek z obiadu – przyprawy, sól, cebula, czosnek, sosy są dla jeża szkodliwe,
  • wędlin, kiełbas, parówek – tłuszcz, sól, konserwanty,
  • słodyczy, pieczywa, ciast – to dla jeża zupełnie nienaturalne i obciążające dla organizmu,
  • kości – mogą powodować zaklinowanie lub uszkodzenia w przewodzie pokarmowym.

Jeżeli w domu są psy lub koty, warto też zadbać, by jeż nie miał stałego, niekontrolowanego dostępu do ich misek. „Podjadanie” karmy dla psa od czasu do czasu nie jest tragedią, ale jako stały sposób żywienia – już tak.

Najczęstszy błąd przy dokarmianiu jeży to mleko i chleb. Ten duet nie jest „tradycyjną kolacją jeża”, tylko prostą drogą do problemów z jelitami.

Woda dla jeża – ważniejsza niż jedzenie

Jeż, który krąży po ogrodzie, często ma większy problem z wodą niż z jedzeniem. Szczególnie w upalne dni i w okresach suszy miska z czystą, świeżą wodą potrafi zrobić dużo więcej dobrego niż miska z jedzeniem.

Najlepiej sprawdza się:

  • płaska miska lub niskie naczynie (łatwiejszy dostęp),
  • woda bez dodatków – żadnego mleka, witamin, „ulepszaczy”,
  • regularna wymiana – minimum raz dziennie.

Otwarte, głębokie zbiorniki (wysokie wiadra z wodą, strome oczka wodne) to dla jeży pułapki. Jeśli w ogrodzie jest oczko lub duże pojemniki z wodą, dobrze zadbać o łagodne zejście lub „drabinkę” z kamieni, gałęzi, żeby zwierzę mogło się wydostać.

Sezonowe zmiany w żywieniu jeża

Dieta jeża zmienia się w ciągu roku. To, co jest dobre w maju, niekoniecznie będzie optymalne w październiku.

Wiosna i lato – naturalne polowanie

W ciepłych miesiącach jeż ma zwykle największy dostęp do naturalnego pożywienia. Owadów, larw, dżdżownic jest wtedy pod dostatkiem, więc jeż może godzinami „odkurzać” trawniki i krzaki. W tym okresie dokarmianie ma sens głównie w bardzo ubogich w owady ogrodach lub na terenach mocno „wyczyszczonych” przez ludzi.

Lepszym pomysłem niż dokładanie jedzenia bywa po prostu stworzenie przyjaznych warunków:

  • kawałek niekoszonego trawnika,
  • kompostownik lub pryzma liści,
  • mniej chemii w ogrodzie (mniej środków owadobójczych = więcej naturalnego „menu” dla jeża).

Wiosenne i letnie jedzenie to głównie „żywy” pokarm, więc organizm jeża pracuje intensywnie, ale jest do tego świetnie przystosowany.

Jesień – budowanie zapasów tłuszczu

Jesień to krytyczny moment. Jeż przygotowuje się do hibernacji i musi mieć odpowiednią masę ciała. Zbyt chudy osobnik zwyczajnie nie przetrwa zimy. Właśnie wtedy sensownie prowadzone dokarmianie ma największą wartość.

W tym okresie szczególnie przydają się:

  • energetyczne karmy mokre dla kotów (mięsne),
  • tłustsze odmiany mięsa w małych porcjach,
  • specjalne karmy dla jeży z dobrym składem.

Nie chodzi o tuczenie „do granic możliwości”, ale o to, by jeż zdążył osiągnąć wystarczającą wagę przed nadejściem mrozów. Młode, późno urodzone jeże są tu najbardziej narażone – często bez ludzkiej pomocy nie mają szans się „odrobić”.

Jeż w domu? Krótko o jeżach hodowlanych

W Polsce dzikie jeże są pod ochroną i nie trzyma się ich legalnie jako zwierząt domowych. W mieszkaniach spotyka się czasem jeże pigmejskie (afrykańskie), które są zupełnie innym gatunkiem – choć z podobnymi potrzebami żywieniowymi.

U takich jeży podstawą żywienia jest najczęściej:

  • wysokomięsna karma dla kotów typu „light” lub „indoor”,
  • specjalistyczna karma dla jeży,
  • żywe lub suszone owady karmowe (mączniki, drewnojady, świerszcze) jako uzupełnienie,
  • od czasu do czasu trochę gotowanego mięsa bez przypraw.

Nawet u jeży hodowlanych owoce, warzywa czy inne „ludzkie” produkty są jedynie sporadycznym dodatkiem (albo wcale), a nie bazą. Taka dieta „bliżej natury” jest po prostu dla jeża bezpieczniejsza.

Mity o jedzeniu jeża – co warto raz na zawsze odczarować

Kilka przekonań o żywieniu jeży ciągle wraca w rozmowach, mimo że od lat wiadomo, że nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością.

Mleko i owoce – fałszywi przyjaciele jeża

Mleko to najbardziej uporczywy mit. Obrazek jeża przy misce mleka jest mocno zakorzeniony w kulturze, ale biologia mówi coś zupełnie innego. Układ pokarmowy dorosłego jeża nie radzi sobie z laktozą. Efekt to wzdęcia, biegunka, osłabienie, a przy dłuższym podawaniu – poważne problemy zdrowotne.

Owoce bywają czasem polecane jako „zdrowsza” alternatywa. Rzeczywiście, niektóre jeże potrafią podjadać spady z drzew czy jagody, ale:

  • owoce są dla jeża przekąską, nie posiłkiem,
  • dużo cukru prostego to obciążenie dla organizmu,
  • nadmiar owoców może zaburzyć pracę jelit.

Jeśli jeż w ogrodzie zje od czasu do czasu kawałek jabłka czy śliwki – nic strasznego. Gorzej, jeśli miska z owocami stoi regularnie zamiast miski z mięsną karmą.

Drugi często powtarzany mit dotyczy „robienia zapasów”. Jeż nie magazynuje jedzenia jak wiewiórka. Całą energię gromadzi w postaci tłuszczu w organizmie. Dlatego stałe dosypywanie jedzenia „na wszelki wypadek” nie ma sensu – ważniejsze jest rozsądne, sezonowe wsparcie, gdy jest naprawdę potrzebne.

Jeż nie jest „wegetarianinem z lasu”, tylko małym, nocnym łowcą. Im bliżej naturalnej, mięsnej diety, tym bezpieczniej dla jego zdrowia.

Podsumowanie – czego naprawdę potrzebuje jeż

Jeż najlepiej funkcjonuje wtedy, gdy może sam znaleźć większość swojego jedzenia w postaci owadów, dżdżownic i innych drobnych stworzeń. Dokarmianie ma sens, ale z głową: mięsną karmą (głównie kocią lub specjalistyczną), w małych porcjach, w odpowiednim miejscu i czasie, zawsze z dostępem do świeżej wody.

Najważniejsze jest unikanie tego, co szkodzi: mleka, słonych i przyprawionych resztek z kuchni, pieczywa i „ludzkich” przysmaków. Nie każdy jeż potrzebuje miski pod nos, ale każdy skorzysta na ogrodzie, w którym nie brakuje naturalnych owadów i spokojnych zakątków. Taka „kuchnia” jest dla jeża najbardziej naturalna – i najzdrowsza.

Pozostałe teksty w tej kategorii

Warto przeczytać