W Włodzimierza Cimoszewicza, byłego premiera Polski, nie zostały udowodnione zarzuty dotyczące zdarzenia drogowego, które miało miejsce w roku 2009. Sąd w Hajnówce podjął decyzję o unieważnieniu go od zarzutu spowodowania wypadku z udziałem rowerzystki. Mimo że śledczy domagali się kary pół roku pozbawienia wolności z zawieszeniem na okres dwóch lat oraz trzyletniego zakazu kierowania pojazdami, sąd zdecydował inaczej. Wydany wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Kwestia ta dotyczy incydentu, który zaszło 4 maja 2019 roku. W tym czasie Włodzimierz Cimoszewicz (który wyraził zgodę na ujawnienie swoich danych i publikację swojego wizerunku) pełnił funkcję europosła. Na przeznaczonym dla pieszych przejściu w Hajnówce, w województwie podlaskim, doszło do zderzenia byłego premiera z rowerzystką. W wyniku tego zdarzenia 70-letnia kobieta odniosła złamanie kości goleniowej oraz otarcia skóry na twarzy i dłoniach. Cimoszewicz nie wezwał służb ratunkowych, zamiast tego sam odwiózł poszkodowaną do domu. Ostatecznie kobieta została przewieziona do szpitala.

Śledczym zależało na wymierzeniu Włodzimierzowi Cimoszewiczowi kary pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres dwóch lat, trzyletniego zakazu prowadzenia pojazdów oraz nawiązki i zadośćuczynienia dla pokrzywdzonej w kwocie 10 tys. zł każde. Zarówno oskarżony, jak i jego obrońca wnioskowali o uniewinnienie. Sąd w Hajnówce podjął decyzję o uniewinnieniu Cimoszewicza od zarzutu potrącenia rowerzystki na przejściu dla pieszych. Ze względu na przedawnienie postępowania dotyczącego wykroczenia – opuszczenia przez polityka miejsca zdarzenia – sąd w Hajnówce umorzył sprawę.

Prokurator przyznał, że to pokrzywdzona przyczyniła się do zaistnienia wypadku przez jazdę na rowerze przez przejście dla pieszych, co stanowi naruszenie przepisów ruchu drogowego. Jednakże, według prokuratury, nie zwalnia to kierującego pojazdem z odpowiedzialności karnej. Prokurator zarzucił Cimoszewiczowi ucieczkę z miejsca wypadku, co miało na celu ukrycie jego udziału w tym zdarzeniu.